ta pani przy moim stoliku
to moja była żona
dzisiaj dopięła swego-
jest świeżo rozwiedziona
napawa się tym uczuciem
jak dymem z papierosa
dumna i niepokorna
utarła wszystkim nosa
od dzisiaj nasz pies jej nie rusza
i jego miska pusta
bo to mój pies jest przecież
(jak ślicznie wydęła usta!)
wczorajsze okruszki z dywanu
to mój bałagan od dzisiaj
ona tu prawie nie mieszka
i kruszy tyle co myszka
a kiedy wyjdzie wieczorem
nie powie dokąd i kiedy…
suknię pobrudzi kawiorem-
ma przecież dość naszej biedy!
ta pani przy moim stoliku
swą kawę z wdziękiem dopija
ostatnią w takim duecie
bo wabi ją życie co mija
gdy zerkam znad okularów
na jej paznokcie i brwi
rozkoszne dwa widzę sztylety
i dziesięć kropelek krwi
sobota, 14 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz