sobota, 13 lutego 2010
JESIENNIE
owinięta zapachem rozpalonych garnków
wzrok przejrzysty przeniosła
i wsparła na oknie
a tam pięciopalczaste drzewo
wielką dłonią macha
wrzos w liliowym zamgleniu
cicho w polu moknie
pozbierała zabawki
ułożyła klocki
na półkach plastikowe zarżały koniki
a tam za oknem drzewa
rozrzucają szczodrze
żołędziowych wojsk krocie
z kasztana ludziki
pozbierała pranie
szumiała żelazkiem
poczytała dzieciom
do magla pobiegła
oślepła w zatroskaniu
ogłuchła w bełkocie
kobieta w trosce zamknięta
jesieni nie dostrzegła
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czy wcześniej przypadkiem końcówka nie była inna? Tak mi się kojarzy, a wiersz - super.
OdpowiedzUsuń